wmbts_glitterbug_CD_Vinyl-cover

Recenzja: The Wombats- „Glitterbug”

Na „Glitterbug” The Wombats kazali nam czekać cztery lata przekładając w tym czasie przy tym parę razy datę premiery. Zespół chciał upewnić się, że każdy kawałek jest przemyślany, dzięki czemu zyska tylko pozytywne opinie. Czy ostateczny efekt był wart oczekiwania fanów?

„You’re Body Is A Weapon” stało się hitem już w 2013 roku. Grane w radiach i nucone przez wszystkich miało dużo czasu, aby przetrzeć szlak pozostałym utworom. Jednak również dało to czas na zaostrzenie sobie muzycznego głodu, co mogło zwiastować albumowi sromotną klęskę.

 

 

 

Na początku 2015 grupa wypuściła „Greek Tragedy”, a niedługo po nim „Give Me A Try”. Jedno po drugim zyskiwało pozytywne komentarze. Natomiast parę dni temu po długich oczekiwaniach nareszcie otrzymaliśmy możliwość przesłuchania całego albumu.

Tradycyjnie The Wombats postawili na kawałki skoczne i chwytliwe, ale świetnie skonstruowane. Powyższe single należą do tego typu kategorii muzycznej, która jest w stanie zarazić słuchacza drogą uszną. Zanim się zorientujesz już nucisz refren pod nosem. Już wiem, że podobnie oddziaływanie wykazują również pozostałe piosenki.

Jednym z pierwszych utworów, które zaliczam do kategorii moich nowych faworytów jest „This Is Not A Party”. Świetnie zgraną muzyką z prostym tekstem oraz ekspresyjnością nie ustępuje „Let’s Dance To Joy Division” z pierwszego albumu grupy. Idealnie imprezowy kawałek, przy którym nogi same startują do tańca.

 

 

 

Warte uwagi jest również„The English Summer”, które rozpoczyna się gitarową solówką charakterystyczną dla brytyjskich zespołów. Zaraz za nim podąża „Pink Lemonade”, który również każdą nutą daje pokaz swojemu pochodzeniu. Już pierwsze sekundy są demonstracją rodowodu członków zespołu- i to jest to za co kocham brytyjską muzykę!

 

 

 

The Wombats nie poprzestali na kawałkach w jednym stylu. Zaskoczyli mnie znajdującą się w samym środku listy piosenką „Isabel”, która zalicza się do typowo melancholijnej przepełnionej emocjami kategorii muzycznej. Wiem na pewno, że ta ballada dobrze odnajdzie się na koncertach. Dlaczego? Jako zapalona koncertowiczka zawsze jestem wdzięczna za wolniejsze piosenki, które pozwalają zrobić sobie przerwę w skakaniu, żeby złapać oddech.

Na albumie pojawiły się również dwa bonusowe utwory- „Flowerball” i „Sex and Question Marks”. Oba wpasowują się idealnie w atmosferę płyty i stają się pozytywnym podsumowaniem całości.

Jest to album, któremu tak naprawdę brakuje wyrazistych minusów. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie przyczepiła się do piosenki, którą wyżej pochwaliłam. Słodkie i wolne „Isabel” ma swoją wadę. Mówiąc dokładniej użyte na koniec auto-tune w bolesnym dla uszu nadmiarze. Taki zabieg działa na mnie uczulająco.

„Gliterbug” można podsumować tylko pozytywnie. The Wombats kazało nam trochę czekać na nowy album, ale sądzę, że było warto. Otrzymaliśmy od nich porządną składankę piosenek utrzymanych w atmosferze brytyjskich klubów muzycznych. Każdy znajdzie tu swojego ulubieńca, a do całej płyty wraca się z chęcią. Jest to jeden z tych zespołów, które od pierwszej płyty utrzymują równie wysoki poziom. Trzeci studyjny album tylko potwierdził ich dobrą formę.