KODALINE_ALBUM_FINAL

Recenzja: Kodaline- Coming Up For Air

Na zespół Kodaline miałam okazje natknąć się przy okazji ich hitu „High Hopes” z pierwszej płyty wydanej w roku 2013. To była miłość od pierwszego usłyszenia. Powrót do krążka „In A Perfect World” zawsze wywołuje u mnie odprężenie, ponieważ jest on pełny spokojnych i miło brzmiących dla ucha dźwięków. Dlatego też z ciekawością czekałam na drugą płytę tego irlandzkiego zespołu.

Zwiastunem „Coming Up For Air” został kawałek „Honest”, który przy pierwszej konfrontacji wprawił mnie w stan konsternacji. Na pewno nie spodziewałam się takiego brzmienia po ich wcześniejszej twórczości, więc zajęło mi trochę czasu zanim to przełknęłam. Do oficjalnej premiery byłam już zakochana w tym utworze. Jest chwytliwy i zdumiewająco dobrze zapada w pamięć. To jedna z tych piosenek, która po paru przesłuchaniach będzie się ciągnęła za nami tygodniami, a muzyczna dusza będzie czuła ciągły niedosyt.

 

 

Z pozostałą częścią albumu było o wiele łatwiej. Z każdym kolejnym nagraniem byłam w coraz większym zachwycie. Uwielbiam charyzmatyczny głos Steve’a Garrigana, który tym razem uwidocznił silniej swoją chrypkę. Sprawdzony sposób, żeby roztopić kobiece serce. A tak naprawdę to nadało to całej płycie silniejszego charakteru, którego zabrakło przy debiucie.

„The One” jest piękną balladą, więc już po pierwszym słuchaniu została przygarnięta przez moją wrażliwszą część. Wspaniała muzyka i refren wprawiają w stan muzycznego upojenia, przez co ten kawałek jestem w stanie słuchać w kółko.

 

 

Nie gorzej jest z „Unclear” z lekką perkusją w tle. Sama magia. Jedyne, co mi się w tej piosence nie podoba to chór dziecięcy (?), który pojawia się w połowie piosenki. Nie wiem czy panowie próbowali w tym temacie dogonić 30 Seconds To Mars, którzy już nie tworzą piosenek bez takich wstawek, ale po prostu gryzie mi się to z całością.

Natomiast „Autopilot” nie pozwala mi pozbyć się skojarzeń z Imagine Dragons. Wyczuwam tam lekki akcent czegoś na co zwykłam mówić „afrykańska nuta”, która ostatnio staje się coraz bardziej powszechna.

Najważniejsze w całym tym wydawnictwie jest to, że Kodaline nie pozostali tylko przy łagodnych dźwiękach, z których byli do tej pory znani. Można się już było tego spodziewać po pierwszym singlu. „Human Again” stało się dla mnie kolejnym zaskoczeniem. Totalnie nie spodziewałam się tak skocznych rytmów. Świetny kawałek do potupania nóżką i pośpiewania na koncertach, w domu czy w pracy. O prawdziwości dwóch z tych punktów przekonałam się już na własnej skórze.

 

 

Nie gorsze jest „Play the Game” z bitami, które nadal ciężko jest mi połączyć z tym Kodaline, które znałam jeszcze w ostatni weekend. Na pewno trzeba przyznać, że Irlandczycy potrafią zaskakiwać.

W większości przypadków w muzyce jestem zwolenniczką „mniej znaczy lepiej”, dlatego też bardzo dobrze przyswoiłam sobie prosty utwór jakim jest„Better” z gitarą w tle. Jeszcze lepiej zaabsorbowałam „Everything Works Out in the End”, „War” oraz „Love Will Set You Free” z delikatnie płynącym dźwiękiem pianina i wyeksponowanym głosem wokalisty, co w tych piosenkach wywołuje ciarki na skórze. Szczególnie warto skupić się na dwóch ostatnich, w których zespół ponownie serwuje nam chór, ale tym razem w wersji dorosłej, dzięki czemu słucha mi się tego z wielką przyjemnością.

 

 

Polecam również wersje akustyczną singla „Honest”. Z tą piosenką byłam już mocno osłuchana, ale jej wykonanie w nowej aranżacji pozwoliło mi odkryć ją na nowo.

Słuchanie szesnastu spójnych utworów zamkniętych w godzinie melodyjnej podróży z Kodaline jest dla mnie od wczoraj najwyższym poziomem muzycznego upojenia. Spodziewałam się po nich niezłej płyty. Jednak chłopcy postanowili zaryzykować i pokazać nam pełen wachlarz swoich umiejętności. Na tym albumie nie ma zapychaczy. Cała płyta jest według mnie godna polecenia i słucha się jej z największą przyjemnością. Każdy znajdzie tu coś dla siebie- od przepięknych, rozmiękających serce ballad przez chwytliwe rytmy aż po taneczne dźwięki. Po dwóch latach od debiutu Kodaline ewoluowało i wzbiło się na wyższy poziom muzyki.