Muzyczny Portret: Dave Grohl

dave zdj

Dave Grohl to człowiek utalentowany, ale niepozorny. Obecnie uważam go za moje prywatne objawienie. Kto mógłby pomyśleć, że oprócz genialnego walenia w bębny w zespole Nirvana potrafi tworzyć, pisać testy i tak fenomenalnie śpiewać? A ostatnimi czasy nawet wyreżyserować serial?

Niedługo po śmierci Kurta Cobaina, Grohl postanowił założyć własny zespół i tak właśnie powstało Foo Fighters. Dzielą się oni z nami swoją muzyką po dzień dzisiejszy, na ósmej już płycie. Foof, jak zwykłyśmy z Roksą ostatnio o nich mówić (zbyt leniwe na ciągłe pisanie tych 11 liter), zawsze ceniłam i nigdy nie powiedziałam na nich złego słowa, ale dotąd nie udało mi się zapoznać ze wszystkimi ich płytami dogłębnie. Moja rock’n'grohlowa podróż rozpoczęła się etapowo jakiś rok temu. Na początek przyszła nieprzemijająca miłość do wykonania “Best Of You”, którego jestem w stanie słuchać w kółko do końca mojego życia. Szczególnie polecam tu wykonanie na londyńskim stadionie Wembley.



Następnie w moje ręce dostało się ciepłe jeszcze wydanie biografii Dave’a “Oto moje (po)wołanie”. Niestety do dziś nie zdążyłam jej do końca przeczytać, bo pierwsza część nie powala na kolana. Z drugiej strony wiem, że czasami początki mogą być trudne, więc powoli dojrzewam do wtajemniczenia się w kolejne rozdziały.

Mimo walki samej ze sobą aby przeczytać książkę, Foof stało się jednym z topowych zespołów, które pragnę zobaczyć na żywo. Dlatego też cieszyłam się, że niedługo później ogłoszono premierę kolejnego wydawnictwa. Szalony Dave nie mógł poprzestać na zwykłym krążku. Postanowił nagrać do tego serial “Sonic Higways”. Dziś jestem już po jego oglądnięciu i mogę godzinami zachwalać fenomenalny pomysł jakim było połączenie każdego odcinka z odpowiadającą mu piosenką na płycie. Dzięki temu przedstawiono nam historię jego tworzenia, a co za tym idzie tok myślenia artystów, co sprawiło, że jako fan poczułam się bliżej zespołu. Dlatego też mimo, że znałam już ich twórczość to postanowiłam dogłębnie zapoznać się z każdą płytą. Pozwoli mi to też na utwierdzeniu się w przekonaniu czy na pewno są moim ulubionym zespołem.



Tak właśnie Foo Fighters stało się moim prześladowcą. Z ósmej płyty przeszłam na „Wasting Light”, gdzie dobra piosenka goni jeszcze lepszą. Nie powinnam być zaskoczona, że już przedostatnią płytę mogę nazwać jedną z najlepszych jaką w życiu słyszałam. Miałam okazję recenzować ich najnowszy krążek i nie uważam, żeby te płyty różniły się tak diametralnie jak niektórzy twierdzą. Oczywiście są odmienne, ale to dobrze, bo w końcu chodzi o to, aby wraz z kolejnymi płytami rozwijać się i poszukiwać nowych natchnień, prawda? Da się wyczuć, że „Wasting Light” jest trochę ostrzejsza, ale bywają też tam takie kawałki jak „These Days”, które przypominają mi twórczość na ósmym krążku.



W tym momencie jestem na kolejnym przystanku w tej podróży, czyli „Echoes, Silence, Patience & Grace”, bo sądzę, że mimo moich najszczerszych chęci, sąsiedzi mają już dość lecących w kkółko moich 11 najlepszych kawałków świata… Tylko, że od dzisiaj muszą się męczyć z kolejnymi 12 świetnymi utworami z płyty szóstej. Mogą jedynie być wdzięczni, że ten krążek na pewno należy do łagodniejszych niż “Wasting Light”.

Drodzy sąsiedzi, przykro mi, ale obawiam się, że to już się nie skończy! Wszelkie zażalenia kierować do Dave’a Grohla za stworzenie tak wciągającego zespołu.

Wyżej wymieniony oprócz uzależniania prostych ludzi swoją muzyką na scenie rockowej jako lider Foo Fighters, uczestniczy również w licznych projektach pobocznych, w tym najnowszym Teenage Time Killer, gdzie towarzyszyć mu mają m. in. Corey Taylor, wokalista Slipknot, Nick Oliveri – były basista Queens Of The Stone Age i wielu innych (ale o tym więcej przy innej okazji;)). Parę lat temu z Joshem Homme (wokalista Queens Of The Stone Age) oraz Johnem Paulem Jonesem (Led Zeppelin) połączyli siły w supergrupie Them Crooked Vultures. Zespół jest na mojej liście do posłuchania, kiedy skończę z Foof (na razie końca nie widać;)). Jednak mogę tu zaznaczyć, że Roksa, jako fanka QOTSA, zdążyła się już zapoznać z twórczością tej grupy i usilnie mi ją poleca, więc można spokojnie uznać, że jest czego posłuchać. Na pewno Dave należy do bardzo popularnej postaci w gronie muzyków. Przyjaźń z Joshem Homme i Jackiem Blackiem zaowocowały gościnnymi występami na gitarze w Eagles Of Death Metal i perkusji w Tenecious D (gdzie również mieliśmy okazje poznać diaboliczną stronę Grohla w teledysku do „Tribute”). Oprócz tego przez rok był członkiem zespołu Queens Of The Stone Age oraz udzielał się też w Nine Inch Nails, The Prodigy i Killing Joke.

164812_115352911867021_97313_njosh-homme-dave-grohl

 

 



Jeśli zaczynam śledzić losy zespołu lub muzyków to jest to dla mnie równe z oglądnięciem wielu występów oraz wywiadów na YouTubie, aby bliżej poznać ich charakter (bo to nie stalkerowanie, prawda?). Nie powinno mnie dziwić, że Dave jest facetem z dystansem i wielkim poczuciem humoru, ale są takie filmiki, które na długo zapadły mi w pamięć (jak dodane wyżej nagranie promujące trasę koncertową Foo Fighters, gdzie nie wiadomo czy się śmiać, czy klapnąć dłonią w czoło zastanawiając się co autor miał na myśli). Warto zapoznać się również z opowieścią Grohla jak znalazł się na koncercie Backstreet Boys oraz z ostatnim wywiadem w “The Ellen Show”, gdzie z kolei opowiada o występnie Katy Perry, której fanką jest jego córka (wyobrażacie sobie Dave’a Grohla na koncercie tej popowej gwiazdy? Ja też mam z tym problemy;)).



Na koniec dowód, że Grohl na pewno nie należy do typowych rockowych gwiazd. Zamiast uzależniać się od alkoholu czy narkotyków jak duża część tego grona, on uzależnił się od… kawy. Nietypowe, prawda? Dzięki Joshowi Homme możecie poniżej zobaczyć jak to u niego wyglądało ;)



Takie krótkie podsumowanie ode mnie:

Nigdy nie lekceważ perkusisty Twojego ulubionego zespołu, bo nie wiesz jakie talenty się w nim kryją!

Dave Grohl jest tego najlepszym przykładem!

davegrohl8

Dave-Grohl3

404018